Macierzyństwo okiem Niny
Heeej Wam! Jako, że za oknem zaczyna witać Nas piękna wiosna i witaminka D dociera do mózgownicy, za czym idzie jej sprawniejsze funkcjonowanie - czas na kolejne moje myśli, spostrzeżenia i doświadczenie. Co prawda niewielkie, zważywszy na to, że Nikodem ma dopiero 1,5 roku - no ale zawsze jakiegoś doświadczenia przez ten okres jesteśmy w stanie liznąć. Dziś napiszę Wam co myślę JA, na temat macierzyństwa. Takie plusy i "minusy". Zaraz moje fanki zapewne się rzucą do szyi, że jak mogę pisać o minusach macierzyństwa?! Wyrodna matka! AFEEEE!! - Whatever.
Do rzeczy! Moja przygoda zaczęła się akurat, w mało słoneczny dzień i dość wcześnie. Bodajże o godzinie 6:30 musiałam wstawić się do szpitala z racji, że miałam zaplanowane cesarskie cięcie ( na życzenie - co by kontrowersji było mało hłe hłe - ale o tym też może kiedyś napiszę ). Ale kompletnie Mi to nie przeszkadzało, ponieważ miałam świadomość tego, że za parę godzin, ujrzę największy Nasz cud. Dziecko jest dla Mnie cudem. Już nie wspominając o samym procesie z punktu widzenia fizjologicznego oczywiście. To jest kosmos i jakaś wieczna zagadka życiowa - no bo jak?! Ale znowu zbaczam z tematu - WRÓĆ! No i jak też miało, tak też nastąpiło, po całym szeregu pierdologi - o godzinie 8:13 przyszedł na świat Nikodem :) - I LOVE YOU BABY! 💓- jeśli miałbyś kiedyś szansę to przeczytać 😄
Szczerze? Ciężko Mi ubrać w słowa, uczucie w którym dostaje się własne dziecko w dłonie. Jest niedowierzanie, że taka istota żyła pod naszym sercem, jest niesamowita radość z posiadania dziecka, ale też niepokojący strach - otrzymałam niemowlę w dłonie i co teraz? Co ja mam z Nim zrobić? Oczywiście pojawił się odruch wielkiego obrońcy jego życia. A więc co robimy? No tulimy, głaszczemy i wzruszamy się ze szczęścia, że po tylu miesiącach oczekiwań możemy w końcu się przytulić i kochać taką małą istotę, która robi się najważniejszą osobą w naszym życiu. No i ahoj przygodo! Wtedy po paru tygodniach wiecznego snu naszego niemowlęcia, nie dowierzamy skąd rodzice biorą te pretensje, że się nie wysypiają. Radość niesamowita, że akurat Nam trafiło się takie spokojne ( oczywiście pozory ). Aczkolwiek następuje ten okres w życiu noworodka, gdzie przyplątują się nieszczęsne kolki. Niestety nie okazaliśmy się wyjątkami i kolki dopadły Nas również. Wtedy zaczęły się schody. Szukanie sposobów na ulżenie małemu. Dzień wtedy miałam wrażenie, że składa się tylko z masażu brzuszka i karmienia i noszenia tej małej Koali. Jednakże patrząc wtedy na spokojny sen dziecka, nachodziło Mnie uczucie pełne miłości i troski o tego małego człowieka dla którego jestem wszystkim. Z racji, że jestem bardzo wrażliwą osobą + pojebanie hormonów po ciąży, okres połogu i laktacji = bomba wzruszeń. Leżałam, patrzyłam,kochałam, cieszyłam się i wzruszałam dość często. Czułam dumę z tego, że jestem mamą. Że mogłam spełnić swoje marzenia, mimo że dla niektórych posiadanie dziecka jest jakby banalne i jest czymś normalnym, niczym nadzwyczajnym o czym można by marzyć - zawsze chciałam zostać młodą mamą, bo czułam, że odnajdę się w tym.
I wiem, że nie jest łatwo w momencie gdy dziecko przechodzi faze klepania swoich rodziców po papie. My jako dorośli automatycznie odczuwamy zażenowanie i upokorzenie - tym bardziej gdzie z boku patrzą inni "idealni rodzice", którzy mają "idealnie" wychowane ( bądź wytresowane przez strach ) dzieci. Ale trzeba wtedy rozmawiać, tłumaczyć i jeszcze raz rozmawiać. Polecam! - przechodzi bez lania :) Aktualnie jesteśmy na etapie cierpliwego oczekiwania na pogaduszki. To będzie świetne! Mieć kolejnego przyjaciela u swego boku. Reasumując - wychowywanie to nie lada zadanie. Za Nami dopiero malusieńka cząstka, sam początek i często jest ciężko. Ale uwierzcie - nigdy nie poczujecie się lepiej niż w momencie obejmowania własnego wymarzonego dziecka, które odwzajemnia tą miłość i przychodzi cmokać was oślinionymi ustami, bo prawdopodobnie wyżynają się kolejne zębiska 😁 Wasz czas który oddajecie dziecku, owocuje ze zdwojoną siłą. Jest to bezcenna rzecz, natomiast najbardziej wyjątkowa, którą możemy mu dać :) - Ale żeby nie było, tekst "myszko, idź do tatusia teraz" - również rozbrzmiewa w uszach mojego dziecka 😁 Ahh, o macierzyństwie by można pisać i pisać, ale czas skończyć. Myślę, że nieco nakreśliłam Wam o co chodzi - jest czarno i jest biało. Ale jedno jest pewne - Nie ma nic bardziej wyjątkowego niż ten etap życia, gdzie dostaliśmy szansę by wychować człowieka. Zróbmy to jak najlepiej potrafimy i uczmy się na błędach.Kiedyś przeczytałam fajny tekst - "nie ma idealnych matek - idealne matki nie mają jeszcze dzieci". I coś w tym jest - dopóki nie miałam dziecka, to moje wyobrażenia co do wychowania były takie idealne - życie natomiast zweryfikowało na szybkości :D Ale wiecie co? Jest cudownie! W tym momencie, kończąc ten tekst, leżę koło Nikodema i po policzku leci Mi właśnie łza, jestem niesamowicie wzruszona, że mamy taki skarb, który nadał sensu temu życiu, które wspólnie przeżywamy.
Oczywiście na zdjęciu solidarność męska i wypierają Mnie ze zdjęcia 😂
Halo! Halo!? Jest tu ktoś jeszcze? Jeśli ktoś dotrwał do końca tej treści, to dziękuję za poświęcony czas :) Bardzo Mi miło :)





Pieknie napisane ������
OdpowiedzUsuńDziękuję ślicznie, bardzo Mi miło, że się przyjemnie czytało :)
UsuńPiękny wpis. Prawdziwy bez zbędnego koloryzowania a i tak chwyta za serce. Życzę Wam pięknych chwil w tej wspólnej życiowej drodze! Bo z rodzicielstwaem tak jak i z partnerstwem każdego dnia nowe wyzwania, poznawanie samych siebie nawzajem i wiele pracy ale o to w życiu Chyba chodzi! A młodemu życzę wielkiej ciekawości świata i przedzierania szlaków bez strachu z podniesioną głową, nawet gdy nie wszystko zawsze bedzie wychodziło! Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości również spotkam się z macierzyństwem i wtedy znów wrócę do tego posta i poczuję jego moc dwa razy mocniej! Buziaki kochana ♡
OdpowiedzUsuńJasne, można to porównać - każda z tych dróg ma wyboje czasami ;) dziękuję mała i dziękuję również w imieniu Nikodema :) Ty wiesz, że życzę Ci tego z całych sił i wierzę, że i Wasz czas niedługo nadejdzie :*
OdpowiedzUsuńSłodziak <3
OdpowiedzUsuńJako mama, nieskromnie tylko potwierdzę 💕
UsuńAch. NA sile wpakowanie swojego faceta, zeby inni mysleli ze wszystko jest okej i ze wcale cie nie zdradza i nie kocha innej Echhh
OdpowiedzUsuńWzdychać to tu można tylko i wyłącznie na ten poziom przedszkola, jaki tu prezentujesz sobą :)
Usuń