"Nasze marzenia to nasza rzeczywistość w świecie wolnym od wymówek!"

Wszyscy mają formę! - Mam i Ja! A tak serio - no to wcale nie mam.
Ale o tym dzisiejszy post. Nie, nie.. nie martwcie się. Nie będzie tu kolejnej przemiany z szarej gąsienicy w pięknego kolorowego motyla, przy której będziecie musieli towarzyszyć. Oczywiście, żeby Mnie też nikt źle nie zrozumiał. Nie mam nic do przemian i ludzi, którzy chcą i regularnie to pokazują. To w końcu wielka dawka motywacji. Jak napisałam już w poprzednim poście - to taki trochę mój pamiętnik, a z racji, że ogarnięcie się po ciąży ( która była 1,5 roku temu haha ) jest moim priorytetem - to ma zostać tu ślad tej zawziętej walki. A! I żeby było jasne - absolutnie nie chcę zwalać winy na ciążę, za te nadprogramowe kilogramy - po prostu pofolgowałam sobie trochę, no bo kto zabroni matce w ciąży jeść?! Trzeba za dwóch, co by dziecko w brzuszku się nie zagłodziło :D Oczywiście zdjęć mojej sylwetki, pomiarów czy wagi, tu nie znajdziecie - bo na co to komu :D Gąsienice każdy z Was widział :D Ale może co jakiś czas, pochwalę się ile centymetrów mniej Mnie jest w obwodzie - zobaczymy z czasem :) Z Wami dzielę się tym postem dlatego, żebyście byli świadkami, że kiedyś coś takiego miało miejsce. Świadkami tej mojej małej walki :) Zabieram się za swój plan żywieniowy i treningowy bodajże trzeci raz. Hmm, można by rzec, że o dwa razy za dużo - No ale halo?! Każdemu z Nas zdarza się upaść, ale to nie powód by się całkowicie poddać. Wtedy trzeba zaprzeć się i podnieść ze zdwojoną siłą. Jako, że w świecie instagrama, większość z Nas ma swoich motywatorów, czy to ze względu na wygląd wizualny, czy też jara Nas po prostu ich podejście i styl życia, bycia - whatever. Moją taką inspiracją od długiego czasu, była i jest Sylwia Szostak. Zdrowa kobieca sylwetka z fajnym udem i tyłem :) Po długim dość namyśle, zdecydowałam, że podejmę współpracę i zobaczymy co Nam z tego wyjdzie. Wiadomo, skoro jesteśmy pod skrzydłami kogoś, kto Nas inspiruje to trochę wstyd dać ciała. Aczkolwiek jak się okazało - Mi niestety to nie przeszkodziło... A szkoda. No ale do rzeczy! Jaram się od miesiąca znowu tym planem, jak pół roku temu - tylko z tą różnicą, że teraz wdrożyłam go bardziej w życie :) Plan oczywiście z odpowiednio dopasowanym makro pode Mnie i centymetry spadają w zdrowiu. Głodna nie chodzę, a nawet często zdarza się, że jeden posiłek leci na kolejny dzień, bo brakuje godzin w dobie bym mogła wszamać wszystkie cztery posiłki, które planowo mam - chyba, że wstawałabym wcześnie rano.. Natomiast kto Mnie zna, ten wie, że niby jedzonko jedzonkiem - ale sen w tym oto pojedynku i tak wygrywa. Sen w roli matki, ma ogromne znaczenie - tak przynajmniej sobie tłumaczę wszystkie popołudniowe drzemki z małym haha :D Moją największą bolączką są słodycze! :< Póki co ratuje Mnie owsianka z erytrytolem i owocami, ale nie ma się co oszukiwać - nie smakuje to jak milka z orzechami laskowymi i karmelem :D Myślałam o tym, żeby zapolować na jakieś sosy zero, ale sama nie wiem co o nich myśleć. Może pomożecie? Macie jakieś doświadczenie z nimi? Polecacie czy raczej odradzacie? Suma summarum, wiem, że jeśli ma Mi się udać, to nie mogę samej siebie oszukiwać, tylko zmienić nawyki i się z nimi polubić na resztę lat :) Dlatego jak nigdy - wierzę w siebie i w to, że się uda wrócić do formy. To wszystko jest tylko i wyłącznie w moich rękach, a nie ma w tym związku, żadnej drogi na skróty :) Może macie ochotę podzielić się Waszą drogą? Chętnie poczytam i skorzystam z Waszych rad. A może jakaś kochana niewiasta podeśle Mi najlepsze fit-słodkie przekąski :D Czekam! A Wy możecie trzymać kciuki, by za tym trzecim razem już Mi się udało bez upadania  :)



NIKT NIE DOCHODZI NA SZCZYT, NIE PRZEWRACAJĄC SIĘ RAZ PO RAZ.
Wydaje się być nieco banalne to zdanie - tymczasem takie realne.

Domyślam się, że może niektórzy chwycą się za głowę i pomyślą "ehh, kolejna, która pieprzy o formie i byciu fit" ( spokojnie, to tylko jeden post, ja jestem na początku tej drogi, więc nie śmiem nikogo pouczać ). Ale prawdą jest, że tego tematu teraz dookoła wiele - niektórzy nazywają to "modą na bycie fit", ale dla Mnie to po prostu ŚWIADOMOŚĆ. Świadome podejście do szamki. Czy to nie fajne, że ludzie interesują się tym, czym napędzają własny organizm? Pewnie, że fajne.. i zdrowe :) Także nawet jeśli to dla niektórych moda - to przynajmniej na zdrowie wyjdzie. 2w1. Zdrowi i modni. Czego chcieć więcej? :) Jestem ciekawa, jak Wy odbieracie ten cały temat "FIT"? :)



Udanego dnia dla Was! Cieszę się, że mimo iż większość z Was tylko po cichu sobie to czyta - to wpadacie tutaj. Liczę, że pewnego dnia zechcecie też porozmawiać :) A może macie ochotę poczytać o czymś konkretnym, co Was interesuje? Chętnie przyjmę Wasze propozycje na klatę :D

Komentarze

  1. ������

    OdpowiedzUsuń
  2. "bo na co to komu :D Gąsienice każdy z Was widział :D..." Kochana aż się płakałam ze śmiechu ! To prawda, że bycie fit jest w modzie ale tez łatwo jest dostrzec kiedy, ktoś robi to dla siebie a kiedy właściwie pod "publikę" żeby być po prostu fajnym i zauważonym. Wydaje mi się, że świadomość swojego ciała jest mega ważna i skoro czujemy wewnętrzną potrzebę jakichś zmian, to nie ma na co czekać tylko działać z pełnego kopytka ! . Grunt to sie nie poddawać nawet gdy noga sie podwinie! Trzymam kciuki i życzę wytrwałości! Będzie tip top 👌💪❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, potrzebę zmian czuję już dłuższy czas. I w końcu nadeszła ta wielka chwila ;) dziękuję i trzymaj mocno :* NIE PUSZCZAJ! :) 💕

      Usuń
  3. https://poprostupycha.com.pl/produkt/fit-slodkosci-ebook/

    Może tutaj znajdziesz coś dla siebie 😘

    Trzymam kciuki!!

    Mi zdecydowanie w powrocie do stanu sprzed ciąży a nawet z czasów podstawówki (tak tak ostatnio tyle wazylaw w podstawówce) pomogła kuby nietolerancja na mleko ktowie- odstawilam nabiał, tłuste sery, śmietany, słodycze (bo wszewszę mleko lub serwatka) i waga polecislana łeb na szyję... I dobrze sie czułam bez mleka...- może jednak coś w tym jest że my czlowieki wcale mleka krowiego nie potrzebujemy 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym musi być 🤔 mój planik żywienia też nie zawiera nabiału, bo Sylwia uważa to za zbędne. Białko pozyskuje z jaj i mięsa. I również musze przyznać, że nie brakuje Mi tego :) Oby moja waga tak na łeb na szyję poleciała ✊😊

      Usuń
  4. Ja to mam to szczęście, że nigdy nie miałam większych problemów z figurą ;) Choć nad formą wypadałoby popracować, bo już nie ta co kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara w takim razie z Ciebie :) Trochę pobiegasz i od razu się wszystko trochę ujędrni i poprawi tu i tam :) Ale domyślam się, że jak nie ma większej potrzeby to ciężej się zebrać, no nie? 🤔

      Usuń
  5. Powiem tak. Jak sie nie che ruszyc dupska i lezy sie dniami. Dzieci to nie wymowki. Nie poswiecaja az tyle czasu. Da sie wszystko. A zryj ile wlezie i tak cie wszyscy kopna w dupe tak jak Piotrek. A jeszcze jak dziecko masz. Zenada. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żenada to ten komentarz :) - ale jeśli poprawiło Ci to dzień, no to na zdrowie :) Gdybym miała doczepić się szczegółów - nie robiłam nigdzie z dziecka wymówki :) Ale wybaczam - bo jeśli czytanie ze zrozumieniem, idzie tak jak składnia zdań no to wszystko jasne :D

      Usuń
    2. Na brak argumentów szukasz błędów w składni zdania? ( masz ą ę lepiej?;******

      Usuń
    3. Ile złości i nienawiści musi byc w kimś kto odrazu podcina skrzydla osobie która ma odwagę pisać...pisac o życiu ,rodzinie,pisać o swoich przemyśleniach. Pewnie ktos w swoim zyciu nie zaznał tych wartości....pozostaje nam nic innego jak tylko współczuć.���� a Pani pani Karolino niech się nie zniechęca.czekam na więcej ������

      Usuń
    4. Ależ o to, proszę się nie martwić ;) Mnie takie rzeczy absolutnie nie zniechęcają. Nie rusza Mnie kompletnie coś takiego, wręcz przeciwnie :) I do tego ewentualnie trochę bawi, że mimo wszystko dalej traci swój cenny czas, by tu wchodzić :) Ale jak anonimowo, można sobie popisać - no to korzysta. A jak ma czuć się lepiej - niech korzysta :D Szkoda natomiast, że tylko jako anonim, ma tę odwagę :D

      Usuń
  6. Blog niczym się nie wyróżniający. Szczerze powiedziawszy, tysiace takich jest. Żadnej nowości, świeżości. Dodatkowo, treści powtarzające się w prawie każdym blogu o takiej tematyce. Pierwszy wpis mnie zaciekawił. Ale po przeczytaniu tego, niestety. Zawiodłam się twoja technika pisania, prostota i po prostu brakiem innowacyjności. Czy powiewu świeżości. czegoś innego.. Ale czego oczekiwać od kobiety siedzącej w domu z dzieckiem. będzie pisać to co inne kobiety siedzące w domu z dzieckiem. A każda myśli ze jest inna i ze ma szerokie spojrzenie na świat. A powiedzmy sobie, osoby myślące ze są najlepsze, maja zdanie innych w dupie, albo ze sa inne, nietypowe są najgorsze. I ty wychodzi na to jesteś taka kobieta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dziewuszki, dwie na jedną? 😂 niech będzie 👏 Oczywiście przyjmuję tą konstruktywną krytykę na klatę - dziękuję za opinie. Wyciagnę wnioski i może się poprawię 🤔

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nie jesteśmy w tym same! #poronienie

Witaj przygodo!

#STRAJKKOBIET #powiedzkomuś!